O autorze
Rocznik 90. Slamerka, aktoreczka, zwodniczka. Redaktorka magazynu „Lampa”. Członkini Rady Programowej festiwalu Fama. Raz na poważnie, raz trolling.

FAMA - jedyny taki festiwal w tym kraju

Fama - Międzynarodowy Kampus Artystyczny w Świnoujściu, w przeszłości goszczący takie nazwiska jak Marek Grechuta, Manaam, Mela Koteluk, Maciej Stuhr, Magda Umer czy Maryla Rodowicz, odbył się w tym roku po raz 43. i po raz czwarty, utwierdził mnie w przekonaniu, że jest to jedyny taki festiwal w Polsce bo jak mówi jego dyrektor programowa Alicja Sawicka – „Nie ma festiwalu, który byłby tak interdyscyplinarny i który trwałby na tyle długo, by tworzyć przestrzeń do współpracy”.

Fama to rzeczywiście przede wszystkim współpraca. Wiosną, uczestnicy festiwalu, przesyłają swoje zgłoszenia i projekty do poszczególnych sekcji – muzycznej, literackiej, wokalnej, teatralnej, wizualnej, scenograficznej, fotograficznej, filmowej, dziennikarskiej (autorzy wspaniałej gazety festiwalowej), producenckiej i animacji kulturalnej. Podczas dwóch tygodni festiwalu uczestnicy mieszkając razem, spędzając razem mnóstwo czasu w klubie festiwalowym i w przestrzeni całego Świnoujścia, spontanicznie realizują własne projekty, animując mieszkańców i turystów. Wszystko opiera się tutaj na nieustannej zabawie, kreatywności i uczestnictwie, których (nie przeceniając wartości tych wydarzeń) nie znajdziemy na festiwalach typu Opener czy OFF. Do tego dochodzą nagrody dla zespołów, projektów i uczestników poszczególnych sekcji – Nagroda Trójząb Neptuna za najlepszy projekt zrealizowany podczas festiwalu w wysokości 3000zł, Nagroda Tryton ufundowaną przez Prezydenta Miasta Świnoujście dla największej osobowości artystycznej festiwalu w wysokości 4000zł, Nagrodę literacką im. Mariana Redwana w wysokości 2000zł i wiele, wiele innych.





Fama za każdym razem zaskakuje i uzależnia bezpowrotnie, uzależnia w sposób totalny, bo tam się po prostu wraca, wyznając rok po roku, kolejne zespoły, wydarzenia i projekty. Przy tym pozostaje zawsze w opozycji – Fama nie ma sponsorów w firmach typu Heineken, nie mówi się o niej w telewizji. A może szkoda. W tym roku zaskoczyło mnie wiele, pojawili się zarówno stali bywalcy tacy jak Kołłątajowska Kuźnia Prawdziwych Mężczyzn z Olą (warto posłuchać tych naprawdę zabawnych pajaców) czy Latające Pięści, ale i zaskoczyły nowe zjawiska, nowe osobowości, z których pięć chciałabym polecić Wam szczególnie.

1. Zespół Pokusa



Czyli absolutnie przegięte trio dziwnych imion. Natan Kryszk, l. 17 (który z resztą zgarnął nagrodę jazzową im. Andrzeja Jakóbca), Teo Olter l. 17 i Tymon Bryndal l. 21. Świetne geny plus czysty, młodzieńczy szał prawdziwie mną wstrząsnął. Chłopaki zaprezentowali się trzeciego dnia festiwalu, przenosząc nas w świat alternatywny dla dżemowych, studenckich brzmień, świat prawdziwej jazzowej fryty. Punkowo – jazzowe brzmienia, które zaprezentowali pewnie nie spodobały się wszystkim uczestnikom festiwalu, jednak to, co zrobili na scenie, przeniosło nas do grania z czasów kwitnącego yassu i zespołów takich jak Miłość czy Łoskot. Projekt Miejscovnik podczas festiwalu zrealizował dla nich teledysk, który możecie zobaczyć i posłuchać


2. Piotr Oprządek




Piotr Oprządek, czyli laureat nagrody literackiej im. Mariana Redwana, nigdzie nie publikuje swoich tekstów, więc w tym momencie ciężko będzie wam czegokolwiek spróbować. Warto jednak zapamiętać to nazwisko. Piotrek dostał się właśnie na I rok scenariopisarstwa na Łodzkiej Filmówce, pisze bardzo obrazowo, realistycznie, dba o detale i jeżeli opublikuje niebawem zbiór opowiadań, to za parę lat będzie laureatem większej ilości nagród. Prawdziwy unikat intelektualny, ucieleśnienie chamstwa i bezczelności, talent i bałagan.

3. Paweł Rogiński, czyli Aesde Kongo



Największa osobowość artystyczna festiwalu, najlepszy slamer jakiego widziałam, poeta, zahaczający w swoich występach o rap i akademię teatralną. Stały bywalec wrocławskich slamów i open miców. Lepszy niż wielu absolwentów szkół teatralnych, w swoich występach autentyczny i niepowtarzalny, mocno charakterystyczny. O swoich tekstach nie chce mówić zbyt wiele, zwraca uwagę na historię i żart – są to prawdziwe popisy opowiadania na pamięć, popisy freestyle’u i erudycji. Na Famie niejednokrotnie wpadał na scenę pomiędzy występami robiąc zamieszanie i maksymalnie hipnotyzując publiczność.


4. Собаки в космосі czyli Sobaki v Kosmose




Lider zespołu, Serhij Żadan, to gość famowego projektu Miejsca Literatury, na którym pojawili się również m.in. Darek Foks, Andrzej Stasiuk, Janusz Rudnicki, Dorota Warakomska i Krzysztof Varga. Na Famę przyjechał jednak również ze swoim zespołem Sobaki v Kosmose, który zagrał w drugim tygodniu festiwalu przy okazji „Balu literata”, zaraz po równie znakomitych „Latających Pięściach”. Od roku 2000 nagrali albumy: „Vafli” (Wafle), „Gruppa ishet producera” (Zespół szuka producenta), „Sportyvnyj klub armiji” (Wojskowy Klub Sportowy) i „Zbroja proletariatu” (Broń proletariatu). Brzmią punkowo, brzmią ska i ukraińskimi papierosami. Bardzo oryginalni, rytmiczni, nie do zdarcia.


5. Zespół Poprzytula



Poprzytula to Kuba Mitoraj, Alicja Kalinowska, Grzegorz Posłuszny i Łukasz Łabuś. Dziwne, że wcześniej o nich nie słyszałam, ale chyba i większość nie słyszała, bo zespół ma tylko 633 fanów na fejsbuku. Cudowni muzycznie i tekstowo, opozycja klasycznej youtube’owej muzyczki, kiedy wokalistka ma ładny, pluszowy głosik i gra na gitarze, opozycja wszystkiego co durne i niesmaczne, przejedzone i ostentacyjne. Poprzytula to zespół, który powinien być grany we wszystkich stacjach radiowych i telewizyjnych, to zespół piękny, który powinien być na billboardach, powinien być wstrzykiwany ludziom dożylnie, bo jest to trójca platońska w czystej postaci. Bez popisów w stylu Christiny Aquilery i komerchy. Właśnie wydali swój debiutancki album, ale jeśli nie macie kasy, polecam ich czarodziejskie klipy. Najlepiej.

Trwa ładowanie komentarzy...